Connect with us

Bez kategorii

XXXII ŚWIĘTOLIPSKIE WIECZORY MUZYCZNE 2020 POKONAŁY PANDEMIĘ ..

Od roku 1988, a więc jeszcze z czasów PRL-u, piątkowe wieczory muzyczne w Św. Lipce w letnich miesiącach lipca i sierpnia odbywały się regularnie. Tak też w sposób graniczący z cudem stało się tego, pandemicznego roku 2020.

Pamiętam pierwszy koncert z udziałem BOGUSŁAWA  KACZYŃSKIEGO, wielkiego znawcy muzyki i wspaniałego konferansjera. Bazylika Świętolipska zapełniona przybyłymi gośćmi: nawa główna dla wippów i różnych urządzeń telewizyjnych, stojąca
w nawie bocznej  ledwo coś rozumiałam.

Kętrzyński „filmowiec” Mieczysław Sienkiewicz (nb. mój uczeń ze Szkoły Podstawowej Nr 2  z początku lat 1960 –ch) filmował Pana Bogusława. Po latach opowiadał o wielkiej Jego dbałości w przedstawieniu artystycznego wizerunku: uśmiech oby nie był skrzywiony czy oczko oby nie mrugnęło.

Proboszczem Świętolipskim był wtedy „z pyszna się noszący” ksiądz przeniesiony później do Gdyni. Zapamiętałam Jego sylwetkę. Ciekawam, czy są Kętrzynianie pamiętający koncerty z lat późniejszych.. po roku 1989. Dużo się wtedy działo: odrodzenie kraju; powstałe prezydentury Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, wizyty Jana Pawła II do Ojczyzny. Rozpoczęłam okres emerytury nie bardzo widząc możliwości wypełnienia powstałego wolnego czasu.

         Jesień 2014 z przybyciem do Św. Lipki Ks. dr ALEKSANDRA JACYNIAKA otworzyła zielone światło: spotkania Formacji Duchowej
(1 raz w miesiącu), prace KOŁA BIBLIJNEGO (1 raz w tygodniu), „kursy” Ikon i Psalmów (w r. 2016 w nich uczestniczyłam).

         Wieczór 24.06.2016 godz. 20.00: chór świętolipski pod batutą Pana ADAMA KOWALSKIEGO  wystąpił w całej swej okazałości. Elegancko się prezentował chórzyści: Panie w czarnych sukniach, z amarantową szarfą, panowie w pełnej gali „pod muszką”. Dominował repertuar Maryjny zakończony Apelem Świętolipskim na wzór Apelu Jasnogórskiego. Precyzja wykonania śpiewu i towarzyszących gestów zakodowane w mej pamięci do dziś. Z przejęciem słuchałam występów chóru podczas niedzielnych Mszy Św. czy innych uroczystości. Wiosną 2018 r. podczas pielgrzymki 50 osobowej grupy do Ziemi Świętej codziennie odprawiane Msze Św. przez kierownika wyprawy
i duszpasterza w jednej osobie Ks. Aleksandra uświetniał śpiew kilku chórzystów. Arcybiskupa Edmunda Piszcza 29.09.2019 przywitali
w Domu Pielgrzyma tak niespodziewanym i gromkim utworem przywitalnym, aż się zadziwił.

         Koncerty cudem ożywione w sierpniu i połowie września 2020 (było ich razem 6) przywróciły normalność trudnego roku pandemii. Jak na troskliwego gospodarza przystało Ks. proboszcz o. Aleksander przełamał bariery zakazu zgromadzeń. W wiosennym dniu 24 kwietnia (na Św. Marka)skonstruował „bariery wstążkowe”  w ławkach nawy głównej by przepisom stało się zadość. W święto Bożego Ciała 11.06.2020 wyprowadził lud boży z procesją na plac przed bazyliką bezpiecznie i ku chwale Bożej. Znanym Mu sposobom spowodował przywrócenie koncertów muzycznych przynajmniej w sierpniu (4) i wrześniu (2).

         Wszystkie koncerty z ostatnich 5-ciu lat, na których miałam przyjemność uczestniczyć, były świetnie przygotowane. Pozyskanie wykonawców wysokiej klasy, dobór repertuaru i jego prezentacja w mini reklamowych folderkach, wreszcie przygotowanie „sali muzycznej”,
w którą się zamieniały nawy bazyliki. Czasami, nie wiem skąd wiedzący, sam czy z pomocą pracownika wynosił ławy z jakichś zakamarków bazyliki, by liczni widzowie – słuchacze wygodnie się rozsiedli.

Repertuar r. 2020 uwzględnił 100 – ą  rocznicę urodzin Św. JANA PAWŁA II (to w dn. 14.08.). Wzruszająco nie po raz pierwszy w Świętej Lipce wystąpili Panowie Chorosińscy – ojciec Andrzej „na organach”
i syn Michał z recytacjami „TRYPTYKU RZYMSKIEGO”.

Godzi się w tym miejscu wspomnieć niedzielę 23 sierpnia godz. 19.00 kiedy to znany Księdzu Aleksandrowi jeszcze z Kalisza nasz świetny aktor JERZY ZELNIK prezentował dzieje życia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jego Kanonizacja z dn. 7.06.2020 przeniesiona na inny okres, ale słowa Pana Zelnika, prezentacja obrazowa, a muzyka towarzysząca w wykonaniu czterech Pań na skrzypcach (tzw. kwartet) wszystkich zachwyciła. Pamiętamy z lat 1970-ch film „FARAON”
w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Piękny młodziutki (chyba 20- letni) Pan Jerzy jako faraon zakochany w SARZE (aktorka..) pływając po Nilu (na jeziorach mazurskich) z nostalgią twierdził: „chwila pieszczot jest więcej warta niż rok panowania..” Jego ojciec – stary Faraon pouczał: „wszystkiego sam nie możesz uczynić, korzystaj z pomocy doradców..”.

         Przybywająca na koncerty z wolą busu czy Pana Czesia wcześniej dostrzegłam w dn. 21.08. g.19.00 przy pomniku naszych apostołów (JPII i Wyszyńskiego) dwie „rozrabiające” dziewczyny „nie tutejsze”.

To Panie artystki: Anna Kubicz fortepianistka i Justyna Szamborska sopranistka na łonie pięknej natury ćwiczyły kwestie późniejszego koncertu.

         Zniewalająco na widzach zadziałał REPREZENTACYJNY ZESPÓŁ ARTYSTYCZNY WOJSKA POLSKIEGO  pod dyr. ppłk. Marcina Ślązaka. Prowadząca – Pani Katarzyna Soja wyczerpująco stosowała informacje m.in. z zakresu rodzimej twórczości Stanisława Moniuszki. Pięknie śpiewała Natalia Winnik (młoda Natalka – mezzosopran).
Krzysztof Ciupiński – Świątek tenerowo zaprezentował arię zakochanego  Jątka, a Jan Kierdelewicz (bas) „Arię Zegarów”. Te nazwiska wystąpią
w roku 2021, co prawie zapowiedział Ks. o. Aleksander.

         Wielkim naszym sukcesem był popis organisty Pana ADAMA KOWALSKIEGO.. Jego życiorys podobny jak u Chopina: 9 – letni już koncertował, 15 – letni był organistą w kościele p. w. Św. Krzyża
w Warszawie. W Św. Lipce od 5-ciu lat jako organista uświetnia nabożeństwa, kieruje pracą wyszkolonego świetnie chóru, wreszcie opracowuje pracę doktorską o trudnych dla naszego pojęcia kanonach muzyki. Szczęśliwa ta Święta Lipka: objawiła się MB w XIV w., powstało cudowne architektonicznie sanktuarium (w 1693 r.) troskliwi Jezuici chronią opiekuńczo, a możliwości akustyczne usytuowały jedyne
w Polsce nadzwyczajne organy (w Oliwie.. podobne). Edukował się tu w zakresie muzyki Feliks Nowowiejski, a dzisiaj wyrasta na naszych oczach młody adept muzyczny, przyszły wirtuoz ADAM KOWALSKI.

         Zamykający „Muzyczne Świętolipskie Lato 2020” koncert „niepożegnalny”  z piątku 11.09.2020 g. 20.00 – 21.15 w wykonaniu świetnego chóru pod dyrygenturą Pana Adama Kowalskiego przechodzi do historii. Młoda i śliczna harfistka Małgorzata Miłaszewska – Delimat zaprezentowała utwory muzyki „salonowej”, ponieważ harfa (w moim pojęciu) jest instrumentem salonów..

Panią harfistkę przed koncertem zapytałam, czy poetka grecka SAFONA
z VII w. p.n.e. mieszkająca w mieście na wyspie Lesbos grała na takiej harfie. „Tak, mało się zmieniła” – padła odpowiedź..

         „Wszystko, co piękne musi się kiedyś skończyć” (jak życie). Za trud organizacji, wysiłek realizacji zamierzeń nie wnosimy „talarów”, jeno skromniutkie cegiełki w granicach kilkunastu złotych. Dzieci wręczają wiązaneczki kwiatów. Godzi się nadmienić o estetycznie ułożonych bukietach zdobiących ołtarze w Sanktuarium: róże i storczyki, lilie
i anturie.. Ale zdarzają się polne chabry, obecnie słoneczniki, a pewnego wiosennego południa  wkroczyło naręcze fioletowych łubinów. Długo zdobiły ołtarze i tkwiły w mojej pamięci.. do dziś..

         Odbieramy słowa podziękowań za nasze przybycie, chłonięcie wypracowanego piękna.

Mająca staroświeckie poglądy uważałam konieczne „DZIĘKUJĘ”
z naszej strony.. widzów, słuchaczy. Razu pewnego padły gaszące słowa: „Po co im (organizatorom)  dziękować, to ich obowiązek, czerpią z tego profity..” Niepocieszona.. postanowiłam wystąpić samodzielnie, ale.. nędznie to wypadło.

Dzisiaj, u progu trudnego roku 2020 warto podziękować każdemu, za jego wkład w dobro wspólne: Tedy całej Świętej Lipce.. z chórem
i Panem Adamem Kowalskim, Księżom Jezuitom, obecnemu konferansjerowi o. LESZKOWI GOŁĘBIEWSKIEMU, a w pierwszej kolejności troskliwemu organizatorowi, proboszczowi  Ks.o.Aleksandrowi serdeczne BÓG ZAPŁAĆ.

„Muzyka łagodzi obyczaje”, ale też uświetnia smutne i radosne chwile naszego codziennego bytowania. DZIĘKUJEMY więc, a Jan Paweł II
w Auli Pawła VI kiedyś rzekł „SPASIBO”, tzn. „spasi (uchroń), Boże..”

Bronisława Rutkowska

Bez kategorii

ŻYCZYMY ZŁAGODZENIA BOŻEGO NIEUKONTENTOWANIA I SILNEGO DUCHA MŁODZIEŻY SZKOLNEJ

W dawnych czasach, „ gdy drzewa były duże” na terenach naszej Wileńszczyzny wśród ludu (i naszych Dziadków, Cioć samotnych) krążyły różne „przekleństwa”: „Żeby cie wilcy zjedli” albo „żeby ty się nie śnił”.

Mądrzej przekonywały przypowieści:

„Jedna bieda – to nie bieda”, „Idiot bieda..otwieraj worota”i budujące oświadczenie „PO BURZY NASTĘPUJE ZACISZE”..

Dzisiejsze niepokoje KORONOWIRUSOWE trwają kilka tygodni w Polsce. Z głębi serca przekazujemy podziękowania Rządowi, Episkopatowi, różnym służbom za troskę i konieczne przestrogi oraz wsparcie. Polecenie „ZOSTAŃ W DOMU” można z trudem wykonać; oferowana pomoc telefoniczna, w sąsiedztwie i wśród przyjaciół napawa optymizmem.

Wiele lat ucząca w szkołach z przesadnym zaangażowaniem, na przydługiej emeryturze będąca myślami jestem dzisiaj z młodzieżą w stylu moich dawnych uczniów. Ciągle spieszyło się z materiałem programowym, zadaniami z matematyki typu maturalnego czy zakresem pytań na egzaminach ustnych. Trudne ocenianie wiedzy absolwentów czy  abiturientów ( tych, co do matury idą) jako deskę ratunku dozwalały egzaminy poprawkowe..

Tuż przed egzaminem pytają: „Pani Profesor, a z czego będzie egzamin..” O dziwo dzisiaj spotyka się starsze osoby..miłe, dobrze ułożone, niektórzy z wielkim dorobkiem życiowym, pomimo nienadzwyczajnej matematyki.
„SZKOŁO, GDY CIĘ WSPOMINAM OCZY MAM PEŁNE ŁEZ..” pisał Adam ASNYK
(1838 – 1897).

Nie bez sentymentu wspominał okres nauki na Dworze Rzymskim młody późniejszy Król Herod (książka „Ja, Klaudiusz”). W podobny sposób wspominać będą dzisiejsi przedszkolacy – w przyszłości wielcy tego świata.

Konieczność przebywania w domach (od 12.03 do 12.04) z powodu „nienawistnego” koronawirusa wszystkim uczniom bez wyjazdów turystycznych, spotkań koleżeńskich „jest trudniejsze” od moich czasem lekcji matematyki (dawno temu). Warto sięgnąć do Biblii, greckich i rzymskich poezji, może Andrzeja FALA (z Gdańska) „40 DNI I TY” wiersze pisane prozą.

Takie wiersze pisze mój dawny uczeń i wychowanek J.S. z Technikum Mechanicznego w Kętrzynie  z lat 1964 – 1969. O dziwna i przemiła niespodzianko w postaci 2-ch wierszy dla mnie: DZIĘKUJĘ PANI PROFESOR” z r. 2018) oraz „PODZIĘKOWANIE DLA WYCHOWAWCZYNI” ( z r. 2019). Samokrytycyzm z pełnym zażenowaniem przyjmuje te miłe słowa akceptacji i podziękowań.

Wybitny Pedagog – lekarz pediatra z wykształcenia JANUSZ KORCZAK (1878 – 1943) będący Dyrektorem Domu Sierot przy ul. Krochmalnej w Warszawie pisał: „Jak oni (nasi uczniowie) są cierpliwi, pełni tolerancji gdy stają w roli pedagogów
(np. tłumacząc zawiłości piłki nożnej). Nie wydzierają się.. zniecierpliwieni.. Moim uczniom.. za wszystko dziękuję..

Wiersze wskazane pragnę podać do ich wiadomości, może sami napiszą.

I proszę sięgać w tym trudnym czasie do mądrych książek, zadań z matematyki (fizyki i może chemii), jak też koniecznie twórczości własnej. Piszcie wiersze, powieści, swoje młodzieżowe piosenki jak ta śpiewana w pociągu (lato 2019): „Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze..” Bo na świecie oprócz epidemii wirusowych, przemyka się może ostrożnie WIARA, NADZIEJA i MIŁOŚĆ.

„ Z tych trzech MIŁOŚĆ jest najważniejsza” – mówił Św. Paweł.

Bronisława Rutkowska

Czytaj dalej »

Bez kategorii

Uniwersytet Trzeciego Wieku i goście w Kijowie i Odessie

Lato 2019 nie szczędziło upałów, deszczu, niespodzianek. Jedną z atrakcyjniejszych był wyjazd w dniu 22 lipca o godzinie 16. ogromnym wehikułem, co dawne Arriva to „Komar”, w 50-osobowym składzie do wód Morza Czarnego. Wehikuł mknie drogami Polski przez Lublin, niebawem granica polsko-ukraińska, tylko z 2-godzinym staniem. Po niedługim, bo 22-godzinnym mknieniu, w Kijowie przyjmujemy na pokład piękną panią Annę, wieszcząca nam w języku polskim dzieje grodu nad rzeką Dniepr.

Pierwsze wzmianki pochodzą z IV w. n.e. Tu powstało gosudarstwo Kijewskaja Ruś, ochrzczone w 988r. za czasów panowania Kniazia Włodymira Wielkiego. Siedzi teraz Jego Dostojeństwo na banknocie 1 hrywna (co w przeliczeniu  1 zł = 6,7 hr, 1 euro = 27,5 hr). Miłość Rusi z Ukrainą trwała do roku 1991, a więc około 1000 lat. Mądrości wielkiej dawny ambasador PRL w Moskwie Stanisław Ciosek powiedział: „Dwaj bracia syjamscy brutalnie siłą rozerwani…”.

Kijów szybko się budował, a wspaniałe cerkwie uginały się pod złoceniem wyniosłych kopuł o kształcie dogasającej świecy (a może cebuli). Było ich 250, gdy wkraczał Bolesław Chrobry w 1018r. W roku 1147 Kniaź Jurij Dołgorukij założył Moskwę. Spowodowało to rozkwit i wypłynięcie na arenę światową Moskiewskiego, a więc Ruskiego państwa. Ukraina wzmiankowana dopiero w 1187r. zajmowała pozycję drugoplanową. Ale… nęcił Krym, zdobył go pokonując Tatarów i grożąc Turkom wspaniały  połkowodiec Grigorij Potiomkin (Polak Grzegorz Potempski). Kochał on carycę Katarzynę II (ur. 1729 w Szczecinie, zm. 1796 w Petersburgu). Sam spoczął w grobowcu specjalnie na ten czas wybudowanej cerkwi w mieście Kercz (przy wylocie z Krymu). Byłam tam latem 2013, wyprzedzając Putina w działaniach 2014r.

            W roku 1941 Ruscy, jak zwykle pięknie śpiewali:

„Dwadcat’ wtorogo ijunia (22.06.),

rowno w czetyrie czasa (godz. 4)

Kijew bombili, nam objawili,

czto naczałasia wojna…”.

Kopuły cerkiewne spadły, ruiny pozostały… Ale nie na długo…, bo do 9 maja 1945r. (na 4 lata). I oto na wzgórzu górującym nad odbudowanym i pięknym Kijowem wznosi się ogromna statua przedstawiająca Matkę-Ojczyznę z tarczą i mieczem w dłoniach. Podobna w Stalingradzie. Jedna z ciekawskich uczestniczek pyta panią Annę: „A gdzie Kijewskaja Baba stoit?” – bo tak nazywali pospolicie. Zawrzało piękne oblicze, wskazała prawidłową nazwę ganiąc nieładne powiedzenie. „Ot  wielikogo do smiesznogo – odin szag” – powiedział Napoleon w 1812r. w Moskwie.

Nie wiedziałam, że mój ulubiony pedagog Janusz Korczak (1879-1943) również pracował parę lat w Kijowie.

Drogę z Kijowa do Odessy (może 700 km) wytyczono wzdłuż linii prostej, niby autostradę a może tylko 2-pasmową. Kwiaty i krzewy nie zdobią „miedzy”. Stajemy w Odessie w środę 24 lipca o godz. 14. Wcześniej uszczęśliwieni pysznymi cukierkami firmy Poroszenko – Roshen, bo któryś z Krzysztofów miał urodziny.

Zakwaterowanie w Sanatorium „Biełaja Akacja”. Obiadokolacja po wizycie u pani doktor z analizą trzech zabiegów. Ileż to było biegania, kurowania, aż w rodzinnym Kętrzynie wszystko wróci do normy…

Mądra Katarzyna II (kochanka Potiomkina i nie tylko…) w roku 1787 podpisała ukaz o budowie miasta „w czornogo moria” o nazwie żeńskiej Odessa w dowód pamięci o dawnej greckiej osadzie (z V w. p.n.e.)  Odesso. Szczątki ukryte w kamieniu wyeksponowano na terenie pasażu w pobliżu znanych schodów Potiomkina o 180 stopniach. Pamiętamy film reżyserii Eisensteina „Bronienosiec Potiomkin”. Ci zbuntowani marynarze w 1905r. azyl otrzymali w porcie bułgarskim w Warnie. Czytałam te informacje w 1965r. odbywając pierwsze zagraniczne tourne.

Ciekawy, bo w postaci szachownicy, układ ulic Odessy daje łatwość trafienia… W moim przypadku z prospektu Preobrażenskiego (Przemienienia) na Jekatierininskij etc. Pod numerem Jekat. 33 znajduje się Kafiedralnyj Sobor – Katedra Biskupa Bronisława, co idzie na emeryturę. Papież Franciszek przygotował już następcę również o katolickim rodowodzie z terenów Zachodniej Ukrainy. Spotkany ks. Franciszek wiódł informacje: „Są 4 diecezje: Kijowska, Lwowska, Odesska, Charkowska. nabożeństwa w j. ukraińskim, polskim, rosyjskim w dniach i godzinach wyznaczonych. Katedra piękna w skromnej bieli i lekkim nieprzeładowaniu.

Życie sanatoryjne w ciągu 10 dni (24.07. – 4.08.) było gonitwą na zabiegi, posiłki, plażę o piasku jak w klepsydrze i zakupach. Ach, jak nasze panie utalentowane są w orientacji wymiany dienieg – pieniędzy, wyborze artykułów (prym wiódł „lek” – wigor, wina, pachnidła…). Moja przemiła współmieszkanka pani Maryla ufundowała 2 ogromne arbuzy ledwo dające się umieścić w szczupłym bagażowym ukryciu…

Niektóre panie, jak wskazuje higiena, przed snem raczyły się pyszną słoniną z czarnym chlebem. Za jej przewóz do Polski Ukrainiec Wasilij zapłacił Polakom ogromne cło.

Opiekę nad 50-osobowym narodem z ramienia biura pełniła pani Emilia (28-letnia), a w Odessie pieczę wiodła pani Swietłana (60-letnia może). Aktywność, j. polski, ukochanie Odessy ledwo nie zwaliło niektórych z nóg po 3,5-godzinnym spacerze.. Wycieczka na Stepy Akermańskie (chyba w niedzielę 28 lipca, za 40 euro od 1 osoby, naszym autokarem) unaoczniła teren Ukrainy pełen słoneczników i kukurydzy niepodobny do stepu z piosenki:

Stiep da stiep krugom

szyroko leżyt,

w toj stiepi głuchoj

umirał jamszczyk…”.

Adam Mickiewicz (1798-1855) błąkał się po tych stepach gościem będąc pewnego zadomowionego Polaka. Sonet „Stepy Akermańskie” zakończył myśląc o Litwie słowami… „nikt nie woła”.

Aleksandr Siergiejewicz Puszkin (1799-1837) miał więcej szczęścia: w Odessie przebywał dwa lata. Przy prospekcie – ulicy Puszkina stoi jego pomnik (obiekt do fotografowania). Ogromne w granicie popiersie dumnie unosi przy nadmorskim pasażu (tuż… 180-stopniowe schody Potiomkina).

Mickiewiczowi poświęcona tablica na ścianie liceum, gdzie miał pracować… Lech Kaczyński uczczony wspomnieniem prezydenckim na krótkiej uliczce Jego imienia i podobizną na marmurze. Prezydent Aleksander Kwaśniewski tuż w pobliżu Wielkiej Sali spotkał się z Polakami (rok 2004) „priekrasno goworił po ruski, Jolanta toże”.

Ucztę duchową dała „Aida” – opera Verdiego w pięknym teatrze ( z roku 1887 [?]) za 25 euro, a bilet kosztował 200 hr = 7 euro (bo biuro też musi zarobić…).

Domy wielkiej piękności, pasaż handlowy – obecnie spacerowy budowali Polacy (m. in. Górecki). Ta lekkość stylu, gołe nogi aniołów i kobiet dają się wyczuć „na odległość”.

„Wszystko było dobre” – stwierdził w V w. p.n.e. grecki król Edyp w tragedii greckiego Sofoklesa.

Pełni wrażeń, zdrowia, zakupów (wina i wigoru) wyruszamy naszym wehikułem – nie Arriva, do Polski. Ileż było straszenia, upomnień, by nie przemycać zbędnych litrów i sztuk. „Jedziemy daleko, jesteśmy pod Twoją Obroną”, miejmy pozytywne nastawienie – zakomunikowałam… nie cierpiąc pogróżek.      

Rozpoczęło się śpiewanie… tuż przy rogatkach Odessy. Jedna zwrotka piosenki – bo tylko tyle potrafimy. Do mikrofonu zasiada pani Bronia z próbą naśladowania śpiewu Leonida Utiosowa „U Czarnogo Moria”. Siedzi on teraz na ławeczce koło pięknego pasażu. Śpiących i zemdlonych nie odnotowano, w internecie melodia, a słowa „na papiereczku” wręczonym.

 U Czornogo MoriaOdiessa… (słowa piosenki)

Jest gorod, kotoryj ja widieł wo snie,

O, jeślib wy znali, kak dorog

U Czornogo Moria jawiwszyjsia mnie

w cwietuszczich akacyjach gorod…

w cwietuszczich akacyjach gorod…

U Czarnogo Moria…

U Czarnogo Moria…

Jest morie, w kotorom ja płył i tonuł,

I na bierieg wytaszczen k sczastju.

Jest wozduch, kotoryj ja w diectwie wdochnuł

I wdowol nie mog naduszatsia

I w dowd nie mog nad nadyszatsia…

U Czarnogo Moria…

Rodnaja ziemla, gdie moj drug mołodoj

Leżał, obżygajemyj bojem.

Niedarom wienok jemu swit zołotoj,

I nazwan moj gorod gierojem

I nazwan moj gorod gierojem.

U Czornogo Moria…

A żyzń ostajotsia priekrasnoj wsiegda,

chot staryszsia ty ili mołod.

No każdoj wiesnoju tak tianiet mienia

W Odiessu – moj sołniecznyj gorod,

W Odiessu – moj sołniecznyj gorod

U Czornogo Moria…

Jest gorod katoryj, ja widieł wo snie,

O, jeślib wy znali, kak dorog

U Czornogo Moria jawiwszyjsia mnie

W cwietuszczich akacyjach gorod

W cwietuszczich akacyjach gorod

U Czornogo Moria…

Minie czas, aparaty fotograficzne w tysiącach zdjęć przybliżą dni… u Czornogo Moria…

Bronisława Rutkowska/ Foto: Pixbay

Czytaj dalej »

Wydawca

Kętrzyńskie Centrum Kultury
Ul. Sikorskiego 24 A
11-400 Kętrzyn

Redakcja

Plac Piłsudskiego 10/1
11-40 Kętrzyn, tel. 89 751 47 65
e-mail: naszemiastoketrzyn@wp.pl
Redaktor naczelny: Franciszek Jaroński

 

© Kętrzyńskie Centrum Kultury